RSS
środa, 30 września 2009
po uszy

No i wpadłem.

Jestem zakochany.

 

The Bumelants & M. Fogg - Bo to sie zwykle tak zaczyna

21:41, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2009
Wiosenny szał we wrześniu

Cudowny dzień miałem wypełniony z Nią.

Gdy tylko jechala do swojego domu a ja machalem Jej papa, dopadło mnie uczucie, które nazywamy tęsknotą. Dawno nie miałem takiegoż.

I mimo, że tesknić nie jest miło dla tęskniącego to cieszę sie na swoj smutny dziś sposób, że mam coś w sobie takiego jak tęsknota. A jeszcze bardziej cieszę sie, ze mam do kogo tęsknić.

20:39, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 września 2009
She

Delikatna, kobieca i mająca swoje zdanie, no matter what.

Ale jednoczesnie niepewna swoje wizji przyszłości.

Walczaca ze soba i uciekajaca przed decyzjami co do Jej zycia.

 

22:13, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 września 2009
_

Przekroczenie strefy intymnosci w kontaktach damsko-meskich zawsze świadczy o zaangażowaniu jedej ze stron. Jestem samcem i mogę traktować to powierzchownie, a dla kobiety jest to pewny upgrade w kontaktach do wyższego levela.

Zranilem wartościową kobietę.

 

 

 

22:04, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 września 2009
Idealizuję Kobietę


Przecież Jej nie znam. Mam w swojej głupiej głowie Jej wymyślony pewnie obraz i żyje w błogości Jej cudowności. Może Ona jest inna niż ja myślę. Nie mowie tu jakaś głupia, durna bo taka na pewno nie jest, ale może jest w Niej cos co mnie przestanie pociągać.

A ja mam w swojej głowię jedyny i słuszny obraz, który wyjątkowo pasuje dobrze do mojego ideału.

Bo kim Ona jest dla mnie? Jest niebywałą i zjawiskową osobą. Pełną wdzięku i kobiecości. Delikatna i zmysłowa. Optymistyczna i pełna życia. Zaradna, która nie będzie potrzebowała wszędzie żeby iść z Nią za rękę.

Ma też chłopaka, o czym jednak zapominam i nie traktuje tej informacji w żaden sposób poważnie.

Kobiety moim słabym punktem. Nie konia trojańskiego, ale kobietę mi podrzucić i jestem załatwiony. Rozbroi od wewnątrz.

22:30, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2009
Deszcz szczęścia, strzał nad przepaścią

 Przyjedzie do mnie.

W zeszlym tygodniu kontaktu nie mielismy prawie. W tym chce przyjechac.

Nie bardzo wiem w jakim celu, bo rozumialbym Jej przyjazd gdy kontakt miedzy nami jest, A nie jest z Nia tak źle jesli chodzi o nastawienie i spojrzenie na Jej cala sytuacje, ze potrzebuje pomocy - rozmowy - i przyjedzie.

Chyba ze po to zeby urwac kontakt ze mna. To by nam obojgu pomoglo mysle w sytacji w jakiej Ona jest i plany jakie ma na swoje zycie.

 

23:37, yesornoyes
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 marca 2009

Chcialbym móc mieć dzis tę jedyną Kobietę.

 Iść do  kwiaciarni, kupić coś ładnego, być grzecznym przez cały dzień. Zrobić fajny obiad, zjeść go razem z Nią. Pojść na spacer, moze kino. Wieczorem posiedzieć razem w wannie, napić się wina. Później zasnąć z Nią przy moim boku.

W tej chwili myślę tylko Niej, jako o Tej. Mam świadomość, że spędza dzisiejszy dzień z tym z którym ma brać ślub. Może i on jest 'grzeczny przez cały dzień', ale wiem że zdarzylo się Jej i pomyślała też czasem o mnie. I właśnie powoduje ze ja tez mysle.

 

22:59, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 stycznia 2009
Rozjazd

 

Mielismy utrudniony i ograniczony kontakt. Moj wyjazd ale i poniekąd konsekwencja Jej zachowania - Jej zgody na sytuacje w ktorej jest. Nie do konca akceptacja mylślę, ale takie wewnetrzne przystosowanie sie, No bo idac Jej tokiem rozumowania: Co mi pozostalo? On, (nie ja) jest przy Niej, caly czas, Nawet wtedy kiedy nie powinien byc. Kiedy uslyszal od Niej slaowa niemile, zal ze Jej czegos brakuje. Za to chociazby Ona jest mu wierna i szanuje go. 

Dzis, wprawdzie w sposób lekko zakamuflowany, ale jednak dalem Jej odczuc, ze jest dla mnie wazna osoba. Tą osobą. Ze z nikim nie czuje sie tak dobrze jak z Nią, że nie ma we mnie akceptacji na to co robi. A i tez ze nie zrobie nic juz wiecej, bo nie chce Jej wyrwac silą jemu, Nie chce bic sie o dziewczyne, bo nie chce Jej ukraść, a chce być Jej wyborem. 

Problemem moim jest to, ze Ona postawila wysoko poprzeczke.  I dlatego tez dziwi mnie Jej podejscie.

Jest cudowna kobietą. Interesujaca, ciepla, bystra i dowcipna. Atrakcyjna i zmyslowa. Jest kobietą z "tym czyms", a nie taka, która jest klarowna, przejzysta i pieprzy o niczym.

 

Wątek nr 2

 

Podobam sie kobietom. Wiem to, widze, czuje a czasmi nawet juz i slysze. Przesada z ich strony, kiedy facet to zauważa. Niektore nie sa jakos swiadome tego co robia, a to psuje cala sytuacje. Przynajmniej w moim podejsciu, nie wyjdzie mi z kobieta ktora spieprzy wszystko w przedbiegach. Facet, kurwa, nie moze byc osaczony.

Mam kolezanki, kltorym zdarzylem sie pomagac i odsuwac to, zeby nie byly sparzone. Wiem z jaka kobieta mi nie wyjdzie. Wiem juz takie rzeczy. Dla ich dobra udaje tepego czasami i niewylapujacego ich sygnałów, czy innych zachecaczy. Niektore kobiety tego nie zjarza, One nie domyslaja sie ze po prostu nie kazdy facet rzuci sie na wszystko.

No i mialem taka sytuacje. Z kolezanka, fajna ale nie Ta. Zagadywala, myslalem ze doszlismy do pewnego stanu, na co jestesmy sie w stanie zgodzic. Ze nic poza zblizeniem nie bedzie to nic nie znaczylo. Zwykla kolezanka do lezenia. I bylismy w tym wspolnym i zgodnym rozumieniu, az do dzis. Mam nadzieje ze nie spierdolli sie. Ze nie okaze sie w jej oczach typowym samcem. Ona jest fajna, nie zsluguje na to, zeby Ja krzywdzic. Kurwa, nigdy wiecej z kolezanka.

Granica jest bardzo mała. Dla niektorych jej brak.

19:26, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 stycznia 2009
Przekleństwo udanego kiedyś związku

No i byla. Tak jak obiecała. Przyjechala. Spedzilismy milo dzien a wlasciwie wieczor. Porozmawialismy. I to jest chyba lekkie przekleństwo, bo mysle. Mysle o Niej, zastanawiam sie co u Niej. Plan byl taki, ze nie bede myslal a staral sie podejsc do tego na trzezwo. Nie wychodzi, zwaszcza kiedy spotykam inne kobiety, czy nawet ludzi. Nie ma nikogo takiego jak Ona. Soulmates never die. Mimo tego wszystkiego co minelo, co sie wydarzylo, jest normalnie caly czas miedzy nami w sferze rozmowy, dialogu. W dziedzinie dla mnie najwazniejszej jesli chodzi o budowanie zwiazku caly czas jest dobrze, poprawnie. Rozmowa z Nia nadal jest przyjemna, mimo ze ostatnio dotyczy tylko tak trudnej kwestii. Poznaje inne kobiety w miedzyczasie, obiektywnie mowiac nawet nieobojetne wzgledem mnie, ale umywaja się przy Niej. Nie dochodzi miedzy mna a nimi do chocby podobnego patrzenia na swiat. Czasami porównuja ludzie nowych potencjalnych do tej/tego bylego. Tutaj nie ma czego porownywac nawet.

Czuje sie zawieszony, czekam na Jej ruch. Czy zrobi to co sama mysli, czy sie z tego wyrwie. Ten zwiazek byl dla mnie wielka rzecza. Teraz staram sie byc pomocny, ale nie mieszajacy, niewplywajacy na Jej decyzje. Nie chcialbym Jej i sobie utrudniac tej całej sytuacji. 

 

 

 

19:29, yesornoyes
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 stycznia 2009
Chapter 1

Wielokrotnie żałowałem, ze nie mogę trzeźwo spojrzeć w przeszłość. Zamazana była dla mnie, nieklarowna i nie umiałem znaleźć miejsca kiedy coś się zdarzyło. Ostatnio przejrzałem trochę swoje pamiętniki z czasów młodości górnej, często i durnej, i nie urywam że było milo.

Tak też traktuje moje podejście do tego wirtualnego pisania, tak jak pamiętnik - tylko dla siebie. Jest też w tym pewne zabezpieczenie, bo pamiętnik może ktoś znaleźć. A www jest rozlegle. Nie planuje nikomu też tego pokazać, bo to dałoby ciągły akces do moich przemyśleń.

Myślę ze to tez może w jakiś sposób mi pomóc. Opowiedzcie sie za tym konkretnie. Yes or no. Mam mętlik w głowie. Nie wiem co z Nia zrobić. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy Ją kocham czy nie. W głębi duszy czuje ciągle tlące się uczucie, coś co można z powrotem rozpalić do wielkiego ogniska jakie jeszcze rok temu chciałem z Nią zakładać. Sprawy sie pogmatwały. W międzyczasie zdarzyliśmy być razem, rozejść sie, Ona zdarzyła sie zaręczyć. Ja sie zdarzyłem z tym pogodzić mimo że czułem ze my jesteśmy sobie pisani. Górnolotnie to brzmi, ale wierze w to że są ludzie którzy są sobie w jakiś sposób przeznaczeni. Ona broniła sie przed tą świadomością. Nie dopuszczała do siebie tego, teraz sie cholernie waha. I w głębi siebie wiem, ze moglibyśmy być razem. Tylko nie chce podejmować za Nią tej decyzji, chce żeby to wyszło z Jej strony. Nie chce zyc w świadomości ze to ja w jakiś sposób przekręciłem Ja na swoja stronę. Owładnąłem Ja i doprowadziłem do tego że zerwała zaręczyny. Chce żeby to była Jej decyzja. Po tylu latach ze mna wie chyba na co mnie stac. 

Dużo namieszało nasze wigilijne łamanie sie czekoladą i cholernie miłe spotkania jakie mieliśmy w Święta. Pokazałem sie Jej takim jakim mnie lubi. Nawet mimo tego co mamy między sobą i mimo tego co przeszliśmy to czujemy sie ze sobą fantastycznie. Umiemy ze sobą rozmawiać, nawet na te trudne tematy. Potrafię doprowadzić Ją do uśmiechu i sprawić ze może sie śmiać z tey całej sytuacji. W sumie beznadziejnej, bo zegar tyka i odlicza czas do Jej niby najszczęśliwszego dnia w życiu, a Ona nie wie czy stanie z właściwym facetem przed gościem z koloratką.

Delikatnie sugerowała, ze spotkamy sie jutro u mnie. Jeśli to zrobi to bedzie dla mnie kolejny dowód na to ze jest tak jak mowie. Tylko czym to bedzie dla Niej? Szukaniem odpowiedzi na Jej pytanie: yes or no?

 

 

22:27, yesornoyes
Link Komentarze (2) »