|
Blog > Komentarze do wpisu
Chapter 1
Wielokrotnie żałowałem, ze nie mogę trzeźwo spojrzeć w przeszłość. Zamazana była dla mnie, nieklarowna i nie umiałem znaleźć miejsca kiedy coś się zdarzyło. Ostatnio przejrzałem trochę swoje pamiętniki z czasów młodości górnej, często i durnej, i nie urywam że było milo. Tak też traktuje moje podejście do tego wirtualnego pisania, tak jak pamiętnik - tylko dla siebie. Jest też w tym pewne zabezpieczenie, bo pamiętnik może ktoś znaleźć. A www jest rozlegle. Nie planuje nikomu też tego pokazać, bo to dałoby ciągły akces do moich przemyśleń. Myślę ze to tez może w jakiś sposób mi pomóc. Opowiedzcie sie za tym konkretnie. Yes or no. Mam mętlik w głowie. Nie wiem co z Nia zrobić. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy Ją kocham czy nie. W głębi duszy czuje ciągle tlące się uczucie, coś co można z powrotem rozpalić do wielkiego ogniska jakie jeszcze rok temu chciałem z Nią zakładać. Sprawy sie pogmatwały. W międzyczasie zdarzyliśmy być razem, rozejść sie, Ona zdarzyła sie zaręczyć. Ja sie zdarzyłem z tym pogodzić mimo że czułem ze my jesteśmy sobie pisani. Górnolotnie to brzmi, ale wierze w to że są ludzie którzy są sobie w jakiś sposób przeznaczeni. Ona broniła sie przed tą świadomością. Nie dopuszczała do siebie tego, teraz sie cholernie waha. I w głębi siebie wiem, ze moglibyśmy być razem. Tylko nie chce podejmować za Nią tej decyzji, chce żeby to wyszło z Jej strony. Nie chce zyc w świadomości ze to ja w jakiś sposób przekręciłem Ja na swoja stronę. Owładnąłem Ja i doprowadziłem do tego że zerwała zaręczyny. Chce żeby to była Jej decyzja. Po tylu latach ze mna wie chyba na co mnie stac. Dużo namieszało nasze wigilijne łamanie sie czekoladą i cholernie miłe spotkania jakie mieliśmy w Święta. Pokazałem sie Jej takim jakim mnie lubi. Nawet mimo tego co mamy między sobą i mimo tego co przeszliśmy to czujemy sie ze sobą fantastycznie. Umiemy ze sobą rozmawiać, nawet na te trudne tematy. Potrafię doprowadzić Ją do uśmiechu i sprawić ze może sie śmiać z tey całej sytuacji. W sumie beznadziejnej, bo zegar tyka i odlicza czas do Jej niby najszczęśliwszego dnia w życiu, a Ona nie wie czy stanie z właściwym facetem przed gościem z koloratką. Delikatnie sugerowała, ze spotkamy sie jutro u mnie. Jeśli to zrobi to bedzie dla mnie kolejny dowód na to ze jest tak jak mowie. Tylko czym to bedzie dla Niej? Szukaniem odpowiedzi na Jej pytanie: yes or no?
niedziela, 04 stycznia 2009, yesornoyes
Komentarze
hal_emmerich
2009/01/04 22:48:20
Ja się tam nie znam, ale z racji tego, że zaglądnąłeś na mój świeży wpis, postanowiłem nie być dłużny. Ale tak na poważnie - czy to nie samolubne, wyrywać kogoś, na kim - jak się domyślam - Tobie zależy, ze szczęścia (choćby pozornego), nawet nie wiedząc czy tą osobę się kocha? A jeśli ona rzuci tego faceta dla Ciebie, a po miesiącu, dwóch, okaże się, że to "nie to". Co wtedy? Ups? Kto nie ryzykuje, ten nie ma, ale czy warto?
2009/01/10 17:15:49
Myślę, że nie powinieneś za dużo od niej wymagać. Dziewczyna może być zagubiona, nie mieszaj jej w głowie. Może chce się spotkać żeby porozmawiać, wyjaśnić...
Mogłabym powiedzieć, że jestem (byłam) w podobnej sytuacji, podobnej, bo u żadnej ze stron nie doszło do zaręczyn po zerwaniu, ale ktoś inny był. Nie powiem Ci jak to się skończyło... poczekam aż dasz znać jak jest u Ciebie. Pozdrawiam i życzę powodzenia :) |
|